Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
Magda
Ekspozycja

Jak pewnie wielu z was zauważyło, to w ostatnim czasie bardzo popularną postacią literacką stał się Sherlock Holmes. Ciężko jest mi powiedzieć od czego się to zaczęło, ale można go znaleźć nawet w lodówce! Najpierw mieliśmy film z Robertem Downey Jr. i Judem Law. Przyznaję, filmy były nawet niezłe (zwłaszcza pierwsza część), aczkolwiek od treści książki odchodziły dość znacznie.
Jakiś czas potem natknęła się całkiem przypadkiem na brytyjski mini serial o barwnym tytule "Sherlock", który przenosi naszego bohatera do XXI wieku. Watson pisze bloga o naszym detektywie, a on sam nie rozstaje się z komórką. Myślę, że tu mamy trochę więcej z opowiadań, aczkolwiek mówiłabym raczej o luźnej adaptacji. Mimo wszystko trzymał poziom i czekam na kolejne trzy odcinki.
Potem znowu natknęła się na kolejny serial o Sherlocku "Elementary", tym razem produkowany przez Amerykanów. I tu nie dość, że akacja dzieje się w XXI wieku, to na dodatek w Nowym Jorku, a Watson jest kobietą, która była jego partnerem w uzależnieniu. Bowiem Sherlock to narkoman po odwyku. Motywy z opowiadań, jak najbardziej można odnaleźć i serial nawet jest znośny.

Te wszystkie przypadki uświadomiły mi, że owszem, czytałam opowiadania Conan Doyla, ale nigdy nie zrobiłam tego po kolei. Postanowiłam więc zmierzyć się z nimi wszystkimi we właściwej kolejności, aby wątki sobie mniej więcej poukładać.
Skończyłam czytać Przygody Sherlocka, gdzie jak wiadomo znajduje się opowiadanie "Ostatnia zagadka". Muszę powiedzieć, że na chwilę obecną jestem bardzo rozczarowana tym opowiadaniem. Jak pierwszy raz go czytałam, to była pod wrażeniem. Jednak po spotkaniu z wersją telewizyjną pojedynku między Moriartym a Sherlockiem, to ta książkowa była.. taka jałowa. Nie było w niej żadnego napięcia, które odnajdywałam we wcześniejszych opowiadaniach. Było mi trochę smutno, nie dlatego że główny bohater zginął w wodospadzie, ale dlatego że to było takie sobie. Miałam wrażenie, że Holmes na to po prostu nie zasłużył.
Mam nadzieję, że autor go uratuje w kolejnych tomach, które już na mnie czekają.

Komentarze (0)

Jestem przekonana, że każdy z was ma tak, iż weźmie do ręki jakąś książkę i nie może się od niej oderwać. Zazwyczaj powyższe stwierdzenie traktuje się metaforycznie. Otóż zaobserwowałam u siebie pewien problem. Bowiem wobec mnie to stwierdzenie jest bardzo dosłowne. Zdarzało mi się, że czekałam z utęsknieniem na jakąś książkę, a potem jak zaczynałam ją czytać, to nie mogłam przestać. Nawet nie musiałam jeść czy pić. Ostanie części "Harry'ego Pottera" należą do takich pozycji. Pamiętam, jak ostatni tom zaczęłam czytać, to kończyłam po jakiś 30 godzinach ciągłego czytania. Ale mi się wtedy oberwało, za to, że w ogóle sobie jedzenia nie robiłam.
Innym razem z powodu książki zawaliłam egzamin, bowiem nie mogłam się skupić na nauce, bo tylko myślałam o tym, żeby dowiedzieć się, co też może kryć następna strona.
Ostatnią książką, która mnie tak oderwała od rzeczywistości był "Cmentarz w Pradze". Kiedy zaczęłam go czytać, to nie mogłam przestać, zupełnie jakby Eco mnie zaklął. Czytałam do białego rana dopóki nie skończyłam. Dopiero kiedy zamknęłam książę przekonałam się (oj, było to przykre, możecie mi wierzyć!), że muszę już wstawać.
Większość ludzi ma problem z tym, żeby zagonić dzieci do książek, czy zachęcić do czytania. W przypadku mojej mamy problem był odwrotny. Pamiętam, jak zabierała mi książki, krzycząc po mnie, że zaśpię do szkoły. Dziś rozumiem, co miała na myśli, jednak ta wiedza nie sprawiła, żebym zmądrzała.
To jest silniejsze ode mnie. Ta myśl: jeszcze tylko jedna strona, jeden rozdział, jeszcze trochę, już odkładam. I czasami mi się zdarzało, że odkładałam książkę... po czym spoglądałam na nią ponownie. I ona dosłownie sama wpadała mi w ręce, żeby ją skończyć. To jest jak zew.Kiedy w moje ręce wpada dobra książka, to ona sama się czyta i nie pozwala mi się oderwać.
Jestem przekonana, że większość z was ma podobne odczucia. Pewnie nikt nie popadł w taką skrajność jak ja (zawalić egzamin z powodu książki... to się nazywa ironia losu!), ale na pewno też macie takie niebezpieczne książki.

Komentarze (1)

Kiedy miałam jakieś 12 lat poznałam pewnego chłopaka. Już wtedy wiedziałam, że to musiał być związek na całe życie, bowiem ujął mnie swoją osobowością, odwagą i bezi­nter­esow­nośc­ią. Byłam zachwycona jego postacią i historią.
Nazywał się Harry Potter.
Dla wielu wyda się to błahe stwierdzenie, albo może i bezsensowne. Ale mimo wszystko powieści Rowling towarzyszyły mi przez moje dzieciństwo i okres dojrzewania. Można nawet powiedzieć, że Harry, Ron i Hermiona dorastali razem ze mną. Byli mi bardzo bliscy.
Oczywiście mam świadomość tego, że te powieści, to nie jest Dostojewski, ale z drugiej strony ile można czytać Dostojewskiego? "Harry Potter" jak żadna inna powieść pozwala mi się oderwać od złych myśli. Za każdym razem, kiedy wracam do tych książek, to zupełnie się zatracam w świecie magii i czarodziejów.
Dziś, kiedy wchodzę już w życie dorosłe Harry Potter nadal mi towarzyszy. Za każdym razem, kiedy spotykają mnie jakieś przykrości, lub mam wyjątkowy ciężki okres, to Harry mi bardzo pomaga. Dzięki niemu potrafię oderwać się choć na chwilę od tych przykrych rzeczy, które potrafiły mnie osaczać.
Dziś czytając Harry'ego, zawsze odkrywam w nim coś nowego. Zwracam uwagę na inne aspekty powieści, których wcześniej nie dostrzegałam.
Nie dziwi mnie fenomen Harry'ego Pottera. Mówi się o komercyjności tej powieści, że wszyscy ją czytali. Wydaje mi się, że to jest właśnie wspaniała wiadomość. Powieść, którą wszyscy czytają! Jak można mówić, że to nie jest sukces. I nie tylko komercyjny. Powinniśmy się cieszyć, że dzieci sięgają po książki. Każdemu życzę takiego przyjaciela, jakim jest dla mnie Harry. Dzięki niemu mogę na chwilę zapomnieć o tym, co mi sprawia przykrość. Nawet kiedy chce mi się płakać, to dzięki Harry'emu mogę się uśmiechnąć.

Komentarze (0)
1 2
Camell
Karol
KrakowCzyta.pl to portal, którego sercem jest olbrzymi katalog biblioteczny, zawierający setki tysięcy książek zgromadzonych w krakowskich bibliotekach miejskich. To miejsce promocji wydarzeń literackich i integracji społeczności skupionej wokół działań czytelniczych. Miejsce, w którym możemy szukać, rezerwować, recenzować, polecać i oceniać książki.

To społeczność ludzi, którzy kochają czytać i dyskutować o literaturze.
Zaskakujący obraz neapolitańskiej rodziny • Elena Ferrante to pseudonim włoskiej pisarki, która od 1992 r., czyli od chwili wydania debiutanckiej powieści, pilnie strzeże swojej anonimowości. Międzynarodową sławę zawdzięcza cyklowi, którego pierwszy tom nosi tytuł Genialna przyjaciółka. Autorka cieszy się popularnością i uznaniem czytelników na całym świecie. Jest doceniana również przez krytykę literacką, a „powieści neapolitańskie” były nominowane m.in. do najbardziej prestiżowej nagrody literackiej we Włoszech – Premio Strega. • To sprawiło, że od dłuższego czasu miałam ochotę sięgnąć po tę książkę, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W końcu się udało. Do biblioteki trafił audiobook, który nagrała młoda aktorka Laura Breszka. • Akcja powieści rozpoczyna się we współczesnych Włoszech. Dojrzała już Elena Greco dowiaduje się, że jej przyjaciółka z czasów dzieciństwa zniknęła pozostawiając puste mieszkanie w Neapolu. Być może Lili zrealizowała swoje marzenie i porzuciła świat, w którym żyła, wraz ze wszystkimi śladami swojej w nim obecności. Próbując znaleźć wytłumaczenie czynu przyjaciółki, Elena opowiada historię niebanalnej przyjaźni dwóch inteligentnych, bardzo różniących się dziewczynek. • Autorka, posługując się jasną, przejrzystą narracją, zabiera czytelnika w fascynującą podróż w lata 50. XX wieku na przedmieścia Neapolu, gdzie dominuje przemoc i skrajna bieda. Kreśli precyzyjny, momentami przerażający obraz codziennego życia neapolitańskiej rodziny. • Izabela Ronkiewicz-Brągiel • Biblioteka Kraków
foo