Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
fiolka

Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popu­larn­onau­kową­. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊

„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi

„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem

Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
14
  • [awatar]
    fiolka
    „Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie” dopełnił obraz twórcy, ten, który poznawałam wcześniej poprzez jego poezję i piosenki. To wcześniej było wizerunkiem romantyka, u którego liczy się słowo, jego brzmienie i nostalgia przemieszana z melancholią, który widzi i czuje więcej, który banał przemienia w brylant, który absurd przekuwa w celną ripostę. A który, na koniec, czuje wielkie zmęczenie i rozgoryczenie. • Przedtem miałam tylko wyobrażenie, teraz otrzymałam fakty i konkrety. Teraz, dzięki Piotrowi Derlatce, objawił mi się dobry, utalentowany człowiek, niedostosowany do szarej prozy życia, zagubiony w niej i niepotrafiący zadbać o swoje pozaliteracko-towarzyskie powinności. Wymykający się codzienności i nudnym obowiązkom, któremu „kultura” picia alkoholu w PRL-u, padając na podatny grunt, odebrała zdrowie, rodzinę i życie. • Według mnie najpiękniej o Jonaszu powiedział Andrzej Poniedzielski - „Jonasz pokazał nam, że w tym czarno-białym, zniewolonym kraju za pomocą dobrego manipulowania czernią i bielą można uzyskać szarość wpadającą w zieleń”. • I chociaż, przed sięgnięciem po tę biografię, życie Jonasza Kofty nie było mi zupełnie obce, to dzięki niej dowiedziałam się o wiele, wiele więcej. Nie znałam bowiem wcale okresu poznańskiego i związanych z nim barwnych lat nauki w tolerancyjnym, na tle innych szkół średnich, liceum plastycznym. Wydawało mi się też, że o niezapomnianym XV Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, którego Kofta był dyrektorem artystycznym, wiem sporo, jednak o tym, że Telewizja Polska wycięła z montażu konferansjerkę Jerzego Stuhra podczas jednego z koncertów – nie wiedziałam! Właśnie podczas tego koncertu, krakowski aktor wcielił się w rolę technicznego, tego od przestawiania mikrofonów i kabli na scenie, tyle że na koniec i on sięgnął po mikrofon, i zaśpiewał… Wykonanie, ale przede wszystkim przesłanie piosenki Kofty „Śpiewać każdy może”, w tamtych czasach, było mocno kontrowersyjne. • Autor biografii Jonasza Kofty wykonał godną podziwu weryfikację dokumentów i materiałów, dotarł do imponującej rzeszy osób, związanych z Koftą zawodowo i prywatnie, z którymi przeprowadził ogrom rozmów. Przedstawił szeroki kontekst historyczny, społeczny, kulturalny i obyczajowy czasów, w których żył twórca piosenek, ale tym samym rozmył Koftę na tym tle, zamiast go na nim wyróżnić. Pełny portret poety pojawia się tak naprawdę dopiero w ostatnim okresie życia, tym zdeformowanym chorobą i nałogiem. • Mimo iż Derlatka ma niezły styl i gładko czytało mi się tę napisaną przez niego opowieść, wychodził z niego polonista-interpretator, który narzucał czytelnikowi swoje rozumienie sensu utworów Kofty. Miałam też podczas czytania wrażenie charakterystycznej akademickości tej książki, objawiającej się przesadnym nagromadzeniem cytatów, jak w naukowej dysertacji. Wydaje mi się, że autorowi zabrakło luzu, dystansu i wyrobienia, jakie prezentuje, chociażby, Mariusz Urbanek. Chylę jednak czoła przed kwerendą, której dokonał.
  • [awatar]
    fiolka
    Uważam, że Marek Górlikowski stanął na wysokości zadania i rzetelnie sportretował życie małżeństwa Gucwińskich. Sięgając po opinie na ich temat, dał głos ludziom stojącym po obu stronach barykady. I, co najważniejsze, pozwolił czytelnikowi samemu zdecydować co o tym wszystkim sądzi. • Tak naprawdę dopiero z tej książki dowiedziałam się o wszystkich zoologicznych i poza zoologicznych działaniach i akcjach, a także, nazwę to eufemistycznie - animozjach państwa Gucwińskich. W mojej pamięci utrwalił się bowiem obraz pary sympatycznych miłośników zwierząt i tych wszystkich łaszących się do nich, tulących i wijących w okienku telewizora egzotycznych stworzeń. • Jest w tej opowieści sporo o tym jak narodził się program "Z kamerą wśród zwierząt", o jego olbrzymiej popularności, jest trochę zakulisowych "przygód", które wydarzyły się podczas kręcenia poszczególnych odcinków. No i nie ma co ukrywać - Gucwińscy, to celebryci tamtych czasów, nawet jeden z rozdziałów brzmi: "Zawiść rośnie jak oglądalność". • Jest oczywiście o niedźwiedzim skandalu, o którym ja dowiedziałam się dopiero z książki. • Mnie najbardziej ujął początek, a tak naprawdę ostatnie dwa zdania prologu. • „Zaczyna się w roku 1932. W zoo w Breslau rodzi się mrówkojad, w rodzinie warszawskiego policjanta Hanna Jurczak, a w wiejskiej chacie w Porębie Małej - Antoni Gucwiński". • Prawie jak początek baśni.
  • [awatar]
    fiolka
    Klasyczna reprezentantka klasycznego gatunku. Chodzi mi oczywiście o książkę, a nie o bohaterkę, bo bohaterka, Emma Bovary, niekoniecznie zachowywała się klasycznie, czyli w zgodzie ze standardami zachowania kobiet swojej epoki. • Być kobietą w tamtych czasach to nic przyjemnego – to była moja myśl przewodnia. • Szkoda było mi Emmy i jej uwikłania, które doprowadziło do końcowej desperacji. Pięknie Flaubert stopniował napięcie, pokazując narastającą panikę, miotanie się, bezsilność i rozpacz bohaterki. I za Szekspirem chciało się raz za razem wołać: „Złe jest to wszystko i skończy się źle”. • Ależ dla wielu literackich bohaterek Emma okazała się pierwowzorem, cień jej natury odnalazłam w Sewerynie z „Bestii ludzkiej” Zoli, Bathsebie ze „Z dala od zgiełku” Hardy’ego i naszej rodzimej Amelce z „Rajskiej jabłoni” Gojawiczyńskiej.
  • [awatar]
    fiolka
    Sięgając po poezję Burnsa, nastawiona byłam na refleksyjne, pełne zadumy i miłości strofy o wiejskim życiu. A tu taka niespodzianka! Myśl, która błysnęła mi po przeczytaniu dwóch pierwszych wierszy z tego zbioru, była taka, że Robert Burns to taki szkocki Wojciech Młynarski tamtych czasów. Satyra obyczajowa, poezja śpiewana i… szanty – tak brzmiały mi te teksty podczas czytania, szczególnie że sporo z nich zawierało na koniec zwrotek epifory, nadające utworom osobliwy rytm i niebywałą ekspresję. • Wśród tych chronologicznie uporządkowanych szkockich wierszy znajdziemy i te chwytające za serce, wyrażające pochwałę życia, przyrody, mówiące o godności człowieka, o codzienności, pochylające się nad myszą polną i stokrotką górską. Zabawny jest poemat „Tam O’Shanter”, w którym tytułowy pijanica, podglądając sabat czarownic, stracił poczucie czasu i miejsca do tego stopnia, że gdy został zauważony, w ostatniej chwili udało mu się zbiec, niestety jego klacz Meg przypłaciła przygodę ogonem. • Nie dziwię się, że Szkoci stawiają Burnsa na narodowo-literackim piedestale, bo chociaż wieki minęły, on stale jest nieprawdopodobnie aktualny. Wiersz zatytułowany „Wiersz do pewnego pana, który przysłał poecie gazetę i zaproponował, że ją nadal będzie przysyłał bezpłatnie” to modelowy pamflet na prasę, który nic ze swej zjadliwości nie stracił i dziś, mimo iż został napisany ponad 230 lat temu! • A „Auld Lang Syne”, ponadczasowy tekst napisany do szkockiej muzyki folkowej, każdy zna, tylko nie wie, że to Burnsa. Przynajmniej tak mi się wydaje ;)
  • [awatar]
    fiolka
    Krótka historia pewnej ukraińskiej nastolatki, Diany, która w listach do swojej matki opisuje swój uchodźczy, tułaczy los od chwili przekroczenia granicy ukraińsko-polskiej do czasu zamieszkania u ojca w Wiedniu. • Te listowne opowiadania są bieżącą relacją tego, co wokół niej się dzieje, obserwacją codzienności, ale i migawkami z przeszłości, dzięki którym ostatecznie poznajemy przyczynę pisania listów i fragmentaryczną historię dziewczyny. • Narracja sprawia wrażenie jednowymiarowej, ale jest w tym tekście, co prawda płytkie, ale jest, drugie dno. Są też epizody skłaniające do refleksji i wzruszające opisy. • Mam sporo sympatii do prozy Babkiny i mimo że za jakiś czas opowieść ta trafi do lamusa pamięci, to dobre wrażenie pozostanie. • W tej całej historii jedynie Iwanka wydała mi się nieprawdopodobna i niewiarygodna. Do samego końca byłam przekonana, że to wywołany traumą wytwór wyobraźni Diany. I w tej mojej wersji odczytania roli przyrodniej siostry, byłabym w stanie jej obecność zaakceptować. • Mimo wszystko polecam dla subtelnego pióra Kateryny Babkiny i znakomitego przekładu tego pióra przez Bohdana Zadurę.
Niepożądane pozycje
Brak pozycji
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.
KrakowCzyta.pl to portal, którego sercem jest olbrzymi katalog biblioteczny, zawierający setki tysięcy książek zgromadzonych w krakowskich bibliotekach miejskich. To miejsce promocji wydarzeń literackich i integracji społeczności skupionej wokół działań czytelniczych. Miejsce, w którym możemy szukać, rezerwować, recenzować, polecać i oceniać książki.

To społeczność ludzi, którzy kochają czytać i dyskutować o literaturze.
W hali odlotów Międ­zyna­rodo­wego­ Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice został uruchomiony biblioteczny regał – Airport Library! To kolejny wspólny projekt z Centrum Edukacji Lotniczej (CEL) Kraków Airport! Airport Library, czyli Odlotowa Biblioteka to bezpłatny samoobsługowy regał, z którego mogą korzystać pasażerowie oczekujący na lot. Można znaleźć na nim książki dla dzieci oraz dorosłych w wersji polskiej oraz obcojęzycznej. Udostępnione dzieła należy odłożyć na półki biblioteczki przed odlotem. • Książki na ten cel przekazała Biblioteka Kraków oraz krakowskie konsulaty, współpracujące z Instytutem Kultury Willa Decjusza nad Wielokulturową Biblioteką dla krakowian. • Konsulaty, które przekazały książki na regał Airport Library: Konsulat Generalny Węgier w Krakowie, Konsulat Generalny Republiki Federalnej Niemiec w Krakowie, Konsulat Republiki Indonezji w Krakowie, Konsulat Generalny USA w Krakowie, Konsulat Generalny Republiki Słowackiej w Krakowie oraz Konsulat Królestwa Hiszpanii w Krakowie. • Airport Library to kolejny wspólny projekt Centrum Edukacji Lotniczej (CEL) Kraków Airport i Biblioteki Kraków. Obie instytucje rozpoczęły współpracę w maju 2022 roku, podczas Święta Rodziny Krakowskiej. W czerwcu w CEL została otworzona stała biblioteczka o tematyce podróżniczej „Odlotowa biblioteka” działająca na zasadzie book­cros­sing­owej­. Od lipca w filiach Biblioteki Kraków rozp­owsz­echn­iane­ są egzemplarze kwartalnika „Airside” wydawanego przez CEL Kraków Airport.
foo