• Lubię styl, w którym swoje książki pisze Magdalena Grzebałkowska. Nie stara się na siłę unikać swoich własnych opinii, nie boi się przedstawiać niewygodnych dla czytelnika prawd, a język którego używa jest prosty, ale nie prostacki. • Po "1945" sięgnęłam, ponieważ już jakiś czas temu uderzyło mnie to, jak minimalna jest moja wiedza o tym, co działo się w Polsce i w Europie w kilka tygodni i miesięcy po oficjalnym zakończeniu wojny. Jakoś naiwnie chyba sądziłam, że momentalnie znalazł się ktoś, kto był w stanie niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki naprawić całe zło i poniewierkę, które były udziałem wojny. • Grzebałkowska tymczasem stawia mnie do pionu i pokazuje, że walka nie skończyła się wraz z ucichnięciem bojowych dział. Być może nawet niektórzy uznaliby, że dopiero wówczas ta walka się dla nich zaczęła. Jak choćby dla wszystkich tych, którzy musieli nagle opuścić swoje domu i wyruszyć na "swoje" ziemie, bo te, na których mieszkali do tej pory już jednak nie należą do ich kraju i nie są tu mile widziani. Jak dla wszystkich tych Niemców, którzy spędzili bolesne miesiące w Obozie Pracy w Łambinowicach, czy zginęli po zatonięciu "Wilhelma Gustloffa" (zginęło wówczas od 6,6 do 9,6 tysiąca ludzi, dla porównania na "Titanicu" życie straciły 1523 osoby). Jak dla tych, którzy w szabrowaniu widzieli jedyny sposób, by mieć co zjeść, czy w co się ubrać. • Każda z tych opowieści jest bolesna na swój sposób. Bo czym innym jest ciężka, acz krótka, prezydentura Drobnera (był prezeydentem Wrocławia przez 31 dni), a czym innym poniewierka żydowskich sierot w Domu Dziecka w Otwocku. Pewnym jest, że ta książka ukazuje cały wachlarz problemów, z którymi musieli zmierzyć się wszyscy - Polacy, Żydzi, Niemcy - by przywrócić siebie samych do "normalnego" życia, czymkolwiek miałoby ono być. • Książki nie można ni polecić. Nie jest napisana w skomplikowany sposób, autorka dużą wagę poświęca datom i chronologii, zatem czytelnik "nie zagubi się" gdzieś po drodze. Warto ją przeczytać, by uzmysłowić sobie, jak bardzo wojna niszczy ludzkie życie. I to nie tylko w czasie swojego trwania, ale i długo, długo później.
  • Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój • Kolejna w naszych zbiorach (po tytułach „Beksińscy. Portret podwójny” i "Ksiądz Paradoks”) książka Magdaleny Grzebałkowskiej - „1945. Wojna i pokój”. Jest to zbiór znakomitych reportaży dotyczących przełomowego 1945 roku, w którym z wyjątkową intensywnością splatały się ludzkie lęki i nadzieje, rozpacz i niespodziewana radość. • Autorka podkreśla wielokrotnie swe problemy z nadmiarem dokumentów lub ich brakiem, omawia próby dotarcia do osób, które były świadkami i uczestnikami wydarzeń. Ukazuje losy jednostkowe i wpisuje je w znaczące dla społeczeństwa procesy i zjawiska. Wraz z Grzebałkowską obserwujemy exodus ludności na ziemie zachodnie, a z nim tragedie wysiedlonych i niepokoje osadników, głównie repatriantów ze wschodu. Przyglądamy się życiu mieszkańców Warszawy, gdy trupy ciągle leżą na ulicach, a powracający próbują normalnie funkcjonować, a także grupie żydowskich dzieci w domu dla sierot w Otwocku. Wraz z pierwszym prezydentem – Bolesławem Drobnerem - uczestniczymy w przejęciu z rąk Niemców Wrocławia. Reporterka relacjonuje też konflikt polsko-ukraiński w Sanoku i okolicach, powraca do tragedii Niemców, którzy ewakuowali się z Gdańska na okręcie „Wilhelm Gustloff” i prezentuje zeznania więźniów obozu w Łambinowicach. Opowieści, przytaczane z zachowaniem indywidualnych cech językowych, budzą silne emocje czytelnika. • Pomysł na tę książkę jest prosty i zaskakujący zarazem – została ona podzielona na dwanaście części – są nimi następujące po sobie miesiące, a każdy rozdział poprzedzono ogłoszeniami z gazet – w ten sposób czytający orientuje się, jakie kwestie były naprawdę ważne dla ludności w tamtym czasie. • Pasjonująca i pouczająca lektura. Warto przeczytać! • Ewa Klimasek - PBP Oborniki •
  • „Koniec wojny to było szczęście. Chyba dla każdego. Ze już nikt nie będzie narażony, do nikogo nie będą strzelali. Jak się zaczynaliśmy orientować, jak będzie, to przestawaliśmy się cieszyć. Ale na początku to było prawdziwe szczęście”s. 338. Słowa te wypowiedziała Alicja Wolwowicz, jedna z bohaterek polecanej dzisiaj książki, mieszkanka Sanoka, urodzona tamże w 1928 roku. Myślę, że jej słowa doskonale oddają nastroje ludzi w momencie, kiedy docierały do nich informacje, że wojna się skończyła i nastał długo oczekiwany czas pokoju. Ale teraz trzeba było zmierzyć się z nową rzeczywistością. Z miastami obróconymi w ruinę, gdzie co rusz natykano się na groby. Z brakiem mieszkań i podstawowej infrastruktury. Z tragicznymi warunkami sanitarnymi i kiepską żywnością. Z wielkim prze­mies­zcza­niem­ się ludności, związanym ze zmianą granic. Książka Magdaleny Grzebałkowskiej „1945: wojna i pokój” to czytelnicza podróż przez świat ogarnięty jeszcze wojną i świat próbujący się po niej na nowo zorganizować. To wspomnienie o ofiarach tego konfliktu i rozmowy z tymi, którzy przeżyli. To historia pokazana oczami zwykłych ludzi, którzy musieli radzić sobie z tym, co zgotował im los. Polecam! AM
KrakowCzyta.pl to portal, którego sercem jest olbrzymi katalog biblioteczny, zawierający setki tysięcy książek zgromadzonych w krakowskich bibliotekach miejskich. To miejsce promocji wydarzeń literackich i integracji społeczności skupionej wokół działań czytelniczych. Miejsce, w którym możemy szukać, rezerwować, recenzować, polecać i oceniać książki.

To społeczność ludzi, którzy kochają czytać i dyskutować o literaturze.
foo